Blog > Komentarze do wpisu
05-02-2013- Na Przeciw

Od kilku dni zabieram się do tego, żeby zrobić wpis. Chodzi mi po głowie temat samorealizacji kobiet. Samospełnienia kobiet. Różnorodności tej kreacji i zdecydowanie odmiennych horyzontach - ich - czyli naszych babć i matek kiedyś oraz nas - teraz. Ten wpis musi jednak jeszcze trochę poczekać, dojrzeć. 

Ostatnio plan każdego tygodnia wygląda identycznie... Dodam - jestem miłośniczką planowania i  czasem tylko - realizacji zamierzonego planu. Moje życie bywa podopinane na guziki i pozasuwane na zasuwki. Otóż - przez cały długi tydzień od poniedziałku do piątku - codziennie, misternie, przy porannej kawie sprawdzam prognozy pogody. Uśmiecham się do wykresów temperatur, kierunków wiatru i okien pogodowych. W piątek wieczorem entuzjazm przeważnie mija, a wraz z nastaniem sobotniego poranka przechodzi przeważnie w szyderczy chichot. 

Weekendy mnie rozczarowują !

Nie chodzi o ludzi, o repertuar w kinie, jedzenie na stole czy muzykę w radio. Książek, gazet, wina, kawy i wszystkiego co w domu - pod dostatkiem. Tylko cholera - Pierońskiego Słońca Brak! A może to nawet nie chodzi o Słońce - ale o Zimę - taką prawdziwą, z mrozem, śniegiem i czerwonymi nosami.

I niech się klimat zlituje bo śniegu, mrozu i słońca na twarzy brak mi bardzo. A nade wszystko - brak mi gór i lasów ! Obiecuję na starość - piec ciasta, gotować zupki i lepić pierogi... I nawet w second handach buszować. Ale teraz ? Mózg i ciało potrzebuję powietrzyć !

A zamiast tego - trwonię majątek na markowe rzeczy z drugiej ręki... O ile 50 zł jest majątkiem... I gotuję, piekę, jem smakowitości i popijam dobrymi winami... A później - umieram z przejedzenia i wołam o pomstę....

Nie tylko ja - dziś u L - wchłonęłam 4 pierogi i kawał ciasta. I zazdrościłam R - że mogła wytłumaczyć niejedzenie wcześniejszą wizytą u dentysty. Dlaczego moje koleżanki tak dobrze gotują ? Dlaczego ja gotuję ?

 

 

 

Czy można nauczyć się źle gotować ? Ale Po Co ?

 

Porowo - Pyrowa z Parmezanem inspirowana gadaniem o zupach - kremach z Kg

Trzeba mi było: pora sztuk 2 (białe części), proporcjonalnie dużą ilość obranych i pokrojonych w kostkę ziemniaków, cebulę niewielką i ząbek - dwa czosnku, do tego -trochę masła i pół litra bulionu, trochę soli, pieprzu i gałki muszkatołowej, ciut chilli, trochę śmietany do smaku (kupiłam jogurtową), natkę pietruszki i parmezan.

Się narobiłam: cebulkę w kosteczkę wraz z czosnkiem i na roztopione masło do gara o grubym dnie. Na to - pokrojony por w talarki - pod przykryciem do uzyskania miękkości, później - kostka z ziemniaków, a wszystko zalane po brzegi bulionem. W między czasie - dodałam co mi do głowy przyszło czyli przyprawy... A jak już wszystko było miękkie - ostudziłam, kolejno zblenderowałam, wrzuciłam ponownie na kuchnię i dodałam śmietanę oraz pokrojoną drobno pietruszkę... A dalej to już smakowało wybornie przypruszone parmezanem i przegryzane bagietką.

 

Idę na łatwiznę z Ciastem Drożdżowym - czyli bułeczki drożdżowe ze Zwierciadła przerobione na użytek własny

Przepis wpadł mi dzień wcześniej w oko, jak pół przytomna przeglądałam stare czasopisma. Znalazłam go w XI numerze Z z 2012 roku, Wydawał się być bajecznie prosty, ale że proste może być jeszcze prostsze - zamiast się bawić w drożdżówki i formułowanie kulek czy rogalików - skorzystałam tylko z przepisu na ciasto. Po wyrobieniu cudownie jednolitej masy dodałam - suszoną żurawinę i pokrojoną w kostkę śliwkę suszoną. A że idę na łatwiznę - to zamiast lepić kulki wykładałam ciasto na blachę za pomocą dwóch łyżek i formułowałam kształty nijakie.

Przepis przeniesiony z Z

Składniki na 40 bułeczek lub 25 drożdżówek /nie wiem swoją drogą czym się różni jedno od drugiego/

500 g mąki, 70 g masła, 80 g cukru, sól, 2 jajka (plus 1 do posmarowania), 250 ml mleka, 7g drożdży instant ( ja użyłam zwykłych)

Czas przygotowania: 50 minut (dodatkowo 1,5 h wyrastania)... /Mnie to zajęło krócej/

 

Mąkę zmieszać z cukrem i drożdżami. Posolić. Wlać ciepłe masło zmieszane z mlekiem i połączyć. Dodać 2 jajka i wyrobić elastyczne ciasto. Odstawić pod przykryciem w ciepłe miejsce aż podwoi objętość. 

(Tu fragment o formułowanie kulek i układaniu na blasze, kolejno - smarowanie jajkiem/ białkiem i posypywanie cukrem - Ja pominęłam tą babraninę i postąpiłam jak wyżej)

Wyrośnięte po 20-30 minutach piec w 180 stopniach ... Ile piec nie wiem - tzn wiem - aż wyrosną i nabiorą koloru...

 

Ja przeważnie wszystko robię na oko i miara w takich sytuacjach jest mi obca...

 

 




 

 

wtorek, 05 lutego 2013, inna_bajka

Polecane wpisy

stat4u